Czas szybko leci, to juz moje trzecie Swieto Dziekczynienia w Stanach. W tym roku spedzilismy je u znajomych Amerykanow. Stol przystrojony byl w klimacie 'country'.Ciekawym elementem byly 'redneck wine glasses' i sloiki zamiast szklanek ;) Czekajac na obiad razem z gospodarzami ogladamy w TV tradycyjna parade przed Macy's z NYC, a nastepnie futbol amerykanski. Obowiazkowa potrawa jest pieczony indyk z nadzieniem podawany z sosem pieczeniowym i zurawinowym. Mielismy okazje sprobowac rowniez pieczonej szynki, fasolki z grzybami, zapiekanki ze slodkich ziemniakow. Na stole znalazly sie rowniez pierogi, ktore zawsze przywozimy znajomym. Na deser byl sernik dyniowy. Jutro Black Friday czyli szalenstwo w sklepach, ktore zaczyna sie nawet juz dzis w nocy.





Bardzo ciekawa ta tradycja. Fajnie, ze masz okazje uczestniczyc w tym swiecie osobiscie. Potrawy wygladaja smakowicie;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. Anka
Święto Dziękczynienia w prawdziwie amerykańskim stylu :-) Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńaż chce się jeść !
OdpowiedzUsuńJak smakowicie :)
OdpowiedzUsuńfajnie zobaczyć świętowanie inne od naszego...super udekorowany stół! jedzonko też wygląda zachęcająco:))
OdpowiedzUsuńSmakowicie to wszystko wyglada! Urodzilam sie w Swieto Dziekczynienia :-)
OdpowiedzUsuńpieczonego indyka z żurawiną to ja bym bardzo chętnie spróbowała
OdpowiedzUsuńnie wiem czego i czy w ogóle czegoś życzy się z okazji tego święta, ale wnioskuję, ze to był udany dzień
Dopiero dzisiaj dotarłam. To piękne , że uczestniczyłaś w tak cudnej uroczystości. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
OdpowiedzUsuńSpróbowałabym wszystkiego:)!
OdpowiedzUsuńhttp://gorzki-slodkismak.blogspot.com/